Józef

Paź 19, 2014

Mail Pana Józefa to: j.czer@vp.pl

Kontakt do Michała znalazłem na Faceobooku, ale też słyszałem od znajomego o jego pasji jaką jest dbałość o zdrowie i szacunek do klienta. Choruję na chorobę wieńcową od kilkunastu lat i przyjmuję na to schorzenie lekarstwa. W 2010 r. przeszedłem zabieg angioplastyki wieńcowej –implantacja trzech stentów. Masa ciała w tamtym okresie oscylowała w granicach 83 – 85 kilogramów.
Wcześniej, sport był dla mnie pasją (piłka nożna, ręczna, pływanie, lekkoatletyka), gdy uczęszczałem do szkoły średniej. Kilkadziesiąt lat siedzenia na fotelu i wożenia czterech liter samochodem – ten tryb spowodował chorobę wieńcową. Cholesterol miałem nawet 400.
Odkąd nawiązałem współpracę z Michałem 07-01-2014 r. schudłem 11 kg, ale to nie było dla mnie najważniejsze. Przestrzegając zasad żywienia o których ciągle „mi trąbi ten koleś” – Michał. Obecnie po kilkumiesięcznym treningu lekarz kardiolog po dokonaniu badań pod kątem mojej choroby zmniejszył mi lekarstwa o połowę – Rano Valsacor z 80 mg na 40 mg i wieczorem Rosevera z 10 mg na 5 mg.
Byłem człowiekiem bardzo nadpobudliwym, wszystko wokół mnie drażniło. W obecnej chwili treningi spowodowały zmianę mojego nastawienia i dystans do tych stanów. To prawda, że sport, ćwiczenia, ruch, praca na świeżym powietrzu dla człowieka są nieodzowne i sprawiają w organizmie więcej pozytywnych działań niż lekarstwa. To, że w pewnym wieku trzeba się nimi posiłkować to oczywiste, ale jak wynika z mojego doświadczenia można ich ilość zmniejszyć – oczywiście za zgodą fachowca, lekarza. Do tej pory nie przywiązywałem wagi do składników żywieniowych. Obecnie wyeliminowany został chleb z mąki pszennej. Ograniczyłem cukier i sól. Nie spożywam owoców wieczorem. W obecnej chwili prawie po rocznym treningu ważę 71 kg., a poziom cholesterolu nie przekracza 200 (z podziałem na frakcje HDL i LDH są w normie ! ). Podobnie sprawa wygląda z trój glicerydami – również w zakresie normy. Dla mnie to największe osiągnięcie życiowe, a do tego nie należy nikogo przekonywać, że jest to największy skarb dla każdego człowieka. O tym pięknie napisał poeta J. K. we fraszcze „Na zdrowie” – to drogowskaz i czytelny przekaz o tym co w życiu jest bezcenne.
Ten tryb życia nastraja mnie pozytywną energią i zawsze każdy dzień rozpoczynam ćwiczeniami rozgrzewającymi, a trzy razy w tygodniu z wielką przyjemnością wstaję wcześnie rano, aby zdążyć na treningi pod nadzorem instruktora. Obecnie czuję się świetnie. Mam dużo energii i chęci do życia. Wyjście do siłowni nie jest przymusem, ani obowiązkiem, lecz przyjemnością, a wręcz przerodziło się w pasję. Mija prawie rok czasu współpracy z Forever Healthy Michał Ostrowski i myślę, że po nowym roku pokażę na zdjęciach metamorfozę mojej sylwetki jaka nastąpiła w tym okresie, aby udokumentować ludziom chorym na chorobę wieńcową iż jest to choroba z której nie można się wyleczyć ale można zatrzymać wszelkie jej ujemne działania, które mogą skróćić człowiekowi życie.
Na siłowni nieodzownym atrybutem była woda mineralna i ręcznik, pot ze mnie spływał podczas ćwiczeń. Tak mało, a jednak tak wiele. Przyjście na siłownię i rozpoczęcie diety, obecnie uważam, za jedną z lepszych decyzji w życiu!!!. Nie żałuję pieniędzy wydanych na to wszystko, ani czasu, który na to poświęcam. Oczywiście będę się starał, aby waga nie przekroczyła 71 kg, przy moim wzroście 172 cm.
Trening pod nadzorem sprawdzonego trenera personalnego – Michała wyzwala dodatkową motywację, a świadomość, że czuję opiekę fachowca nad poprawnością wykonywanych ćwiczeń wprowadza u mnie spokój i ogranicza ryzyko kontuzji. Nie bez znaczenia jest też rozciąganie po każdym treningu, które uelastycznia mięśnie i wspomaga regenerację organizmu. Samemu ciężko byłoby wiele tego typu ćwiczeń wykonać, a nie wszyscy trenerzy stosują ten ważny element treningu i jednocześnie uczestniczą w nim. Gorąco polecam współpracę z tym młodym człowiekiem, a dodatkową wizytówką jego umiejętności i pasji jest to, co wypracował na własnym ciele.

}